Pracownikom IT “w d***ach się poprzewracało”

Jak twoja organizacja hoduje Niechcemisie

(3 min)

Kiedy patrząc na odcinki płacowe oraz na staż pracy zatrudnionych przez Ciebie ludzi dochodzisz do wniosku, że przecież zatrudniłeś najlepszych z najlepszych, godziwie ich opłacasz, a jednak im nadal “nic się nie chce”, przyczyn może być kilka.

Być może pierwsze, co przychodzi Ci na myśl, to fakt, że polski rynek IT jest aktualnie “na górce”. Nie wątpliwie jest to rynek pracownika. Rynek, na którym developer jest tak rozpieszczony, że o wyborze konkretnego miejsca pracy rzadko kiedy decyduje to, czy kandydat wierzy w produkt, nad którym pracuje firma lub jaka atmosfera w tej firmie panuje, bądź czy branża, w której firma wiedzie prym, jest zgodna z jego zainteresowaniami i wykształceniem. Częściej decyzja pracownika IT zapada na podstawie tego, czy do siedziby firmy łatwo jest dojechać samochodem, czy będzie miejsce na parkingu, czy trzeba będzie kupić bilet miesięczny, czy są podnoszone biurka, czy dają darmowy lunch, czy można pracować zdalnie przynajmniej 2-3 dni w tygodniu, a najlepiej w 100% remote i wreszcie: czy proces rekrutacyjny nie jest zbyt wymagający, czy przypadkiem w jego trakcie nie będzie trzeba tracić czasu na jakieś durne zadania kodowe, za wykonanie których, nikt mu przecież nie zapłaci…

Ta, stosunkowo nowa, sytuacja rynkowa może irytować zatrudniających, przyzwyczajonych do innego „rozkładu sił”. Ale taka reakcja najczęściej jest błędna.

Nie znaczy to, że nasi “devi” nie są przez rynek “rozpieszczeni”, bo są. Nowym minimum dla wielu stała się stawka 100zł/h – kwota, której często nasi rodzice sobie nawet nie wyobrażali. Nie mieściło im się w głowach, że można tyle zarabiać! Że stawki godzinowe mogą “mieć z przodu” więcej niż “trójkę”! A dziś student bez doświadczenia od tej “trójki” chce zaczynać. Stawia się butnie, że przecież “zna swoją wartość na rynku”.

Można na to narzekać, ale należy zdać sobie sprawę, że taka właśnie jest rzeczywistość. Z takim układem sił będziemy teraz musieli pracować. W ogólnym ujęciu to wspaniały kopniak dla gospodarki i fantastyczne warunki życia dla naszego pokolenia. Tak wygląda wolno rynkowa gospodarka i nie ma co narzekać. Należy się dostosować do jej praw, bo to, co mają pracownicy tego pokolenia, a czego mogło brakować ich rodzicom, to nieskrępowana możliwość realizowania pomysłów i wyrażania swojej kreatywności. Biegłość w wyszukiwaniu informacji i analizowaniu ich. Większa możliwość rozwijania horyzontów przez podróże, na które nie było stać ich rodziców, lub które po prostu “były nie na miejscu” jeszcze jedno, dwa pokolenia temu.

I za to wszystko warto zapłacić, jeśli tylko jesteś w stanie.

Ale kiedy już to zrobisz, pamiętaj:

Nie ma sensu zatrudniać najlepszych ludzi, jeśli twoja organizacja nie daje im władzy i poczucia przynależności. Jeśli Twoi ludzie nie czują, że mogą powiedzieć prawdę każdemu, na każdym szczeblu drabiny korporacyjnej. Jeśli nikt nie przerywa Ci Town Halli, nikt nie zadaje naprawdę trudnych i krępujących pytań, to Twoja organizacja ogranicza Twoich pracowników.

Nie ważne z jakim zapałem ktoś zacznie pracę u Ciebie, po jakimś czasie wpadnie do worka Niechcemisiów. Nie stanie się tak dlatego, że Twój pracownik jest z natury złym, czy rozpieszczonym dzieciakiem. Stanie się tak dlatego, że będąc w murach Twojej organizacji, nie czuje się jej częścią. Nie ma on szans poczuć się właścicielem tego, co robicie. Wie, że nie może szczerze powiedzieć, co myśli na temat tego, jak pracujecie i w którą stronę zmierza wasz produkt. Albo co gorsza – wiele miesięcy krzyczał, ale nikt go nie słuchał. Wtedy człowiek gaśnie…

Dopiero wtedy staje się “rozpieszczony” czy “wyrachowany”. Dopiero po takich doświadczeniach kolejnej pracy szuka bazując na kryteriach “jak najbliżej domu, jak najwięcej kasy, jak najmniej odpowiedzialności”. Bo poczucie odpowiedzialności jest bardzo silne, a kiedy dochodzi do tego bezradność, jest zabójcze.

Często to stąd bierze się to wrażenie, że pracownikom IT “w d***ach się poprzewracało”.

Przeczytaj również: O przyczynach Niechcemisiostwa

4 thoughts on “Pracownikom IT “w d***ach się poprzewracało”

  1. Bardzo dobry artykuł, wiesz co jest smutne po jego przeczytaniu. Moja pierwsza myśl.
    Gdyby napisał to jakiś facet na poważnym blogu IT gdzie nie ma w logo koloru różowego, to już by miał tysiąc wykopów na wykopie, programiści podawali, by go sobie jeden za drugim, na fb, Twitterze, wszyscy zgodnie czując się tymi najbardziej wartościowymi na rynku, którym należy się 10k netto na starcie.
    Jednak wpis jest na blogu fajnej, mądrej laski, którego szablon może jest trochę nieprofesjonalny, różowo-turkusowy, może trochę przesłodzony i babski, ale który dobrze nadrabia treścią.

    Mam nadzieję, że ten komentarz, cię nie urazi, a jak urazi to śmiało go usuń:)

  2. Szkoda, że ten tekst nie jest po angielsku chętnie bym go pokazała też zagranicznej części zespołu, z którą pracuję! Świetny!

  3. Nie trzeba być pracownikiem IT by tak się w pracy czuć. Poruszyłaś prawdy uniwersalne relacji pracodawca-pracownik.

Comments are closed.