Punkt Przełomowy.

Malcom Gladwell, Punkt Przełomowy. O małych przyczynach wielkich zmian

Mimo, że słowo “epidemia” pojawia się w Punkcie przełomowym chyba z dwieście razy nie jest to książka o chorobach.

Punkt przełomowy jest swoistą biografią pewnej koncepcji, skądinąd bardzo prostej. Koncepcja sprowadza się do tego, że aby zrozumieć takie zjawiska, jak: nowe trendy w modzie, opadanie i podnoszenie się fali przestępstw, wzrost liczby palących wśród nastolatków, fenomen potęgi przekazu ustnego, nazywanego potocznie pocztą pantoflową, przeistoczenie się nieznanej książki w rozchwytywany bestseller oraz wiele innych zagadkowych zmian w naszym codziennym życiu, należy je uznać za epidemie. Idee, produkty, wiadomości i zachowania rozprzestrzeniają się bowiem tak samo jak wirusy.

Malcom Gladwell, Punkt Przełomowy. O małych przyczynach wielkich zmian

Autor drobiazgowo analizuje przypadki zdarzeń socjologicznych oraz trendów społecznych, które przejawiają znamiona epidemii. Powoli odkrywa elementy układanki puzzel po puzzlu oraz układa je w pełny i logiczny obraz tego, co musi się wydarzyć, aby “normalne zjawisko” przeistoczyło się w epidemię. Udowadnia przy tym, że wbrew pozorom z punkt równowagi do punktu przegięcia jest naprawdę tylko jeden mały kroczek.

Autor wyjawia trzy reguły rozprzestrzeniania się epidemii, z których wynika, że

epidemia ma nie jedną, lecz kilka przyczyn. Jest wynikiem działania ludzi przenoszących organizmy infekcyjne, samych organizmów infekcyjnych oraz środowiska, w którym te organizmy działają. Do wybuchu epidemii, do wyrwania choroby ze staniu równowagi dochodzi dlatego, że coś się wydarzyło, że w jednym z tych obszarów (albo dwóch czy trzech) zaszła jakaś zmiana. Te trzy impulsy zmiany to według mojej terminologii: prawo garstki, czynnik przyczepności oraz siła wpływu środowiska.

Malcom Gladwell, Punkt Przełomowy. O małych przyczynach wielkich zmian

Impuls pierwszy: ludzie przenoszący organizmy infekcyjne

Na przykładzie “prawa garstki” autor wyjaśnia, dlaczego nie wszyscy jesteśmy w stanie wywołać epidemię (w rozumieniu wprowadzenia nowej mody, bo z roznoszeniem chorób poszłoby nam pewnie całkiem sprawnie). Wskazuje kto jest nam potrzebny aby to osiągnąć. Przedstawia trzy role, trzy typy osobowości, które są nośnikami rozprzestrzeniającego się zjawiska społecznego. Są to: “łącznicy”, “maweni” oraz “sprzedawcy”.

Łącznika poznamy po rozległych znajomościach. To osoba, która zna wszystkich. Każdy z nas ma kogoś takiego w swoim bliższym lub dalszym otoczeniu, chociaż często nie zwracamy na nich uwagi. To osoby, do których zwracamy się na przyjęciu z pytaniem, czy wiesz kto to był? Gdzie znaleźć dobrego ślusarza, lekarza, mechanika? Wiesz kto mógłby mi załatwić numer telefonu do …?

Słowo mawen pochodzi z języka jidysz i oznacza osobę gromadzącą wiedzę. Ogromny wpływ mawenów na środowisko bierze się z tego, że nie są oni kolekcjonerami informacji, którzy katalogują wiedzę i odkładają ją na półkę. Maweni w praktyce wykorzystują zdobyte dane w celu zrobienia najlepszego interesu, a gdy im się to uda, z radością dzielą się wskazówkami z innymi. Jest to typ człowieka, który jest kopalnią informacji o produktach, cenach, hotelach, wydarzeniach. Lubi wdawać się w rozmowy z innymi i im doradzać. Mawen chce pomagać ludziom dla samej tylko przyjemności pomagania. Mawenem może być np. twój ulubiony bloger. To człowiek, w osąd którego ufasz, śledzisz jego poczynania i przygody w każdym kolejnym poście. 

Ostatnim typem osobowości potrzebnym do wybuchu i podtrzymania epidemii – mody, są sprzedawcy. Ludzie, którzy “podłapują” trendy, idee, dostosowują je do szerokiej grupy odbiorców i rozpropagowują dalej. To dzięki ich umiejętnościom wyłapania tego, czym do tej pory interesowała się tylko garstka “innowatorów” i przełożenia tego na język zrozumiały i akceptowalny dla ogółu, lokalna moda może wybić się ze swojej niszy i opanować świat. 

Ale autor przedstawia również drugą stronę. Nie zawsze chcemy wywołać epidemię. Czasem chcemy epidemię opanować.

Przykładami tego może być chęć wygaszenia trendu na palenie wśród młodzieży. Ograniczenie przestępczości, czy nawet coś tak dramatycznego jak próba zrozumienia i ograniczenia ilości prób samobójczych wśród dzieci i młodzieży.

To dla mnie bardzo inspirująca część książki.

Malcom uświadamia nam, opierając się na wyłożonych przez siebie wcześniej zasadach, że nie warto rezygnować stając w obliczu czegoś, co wygląda na nierozwiązywalny, globalny problem. Inspiruje do szukania i zaaplikowania szybkiego opatrunku, tu i teraz. Przekonuje do wykorzystania wiedzy o tym jak rozbudzają się epidemie w celu zwalczania przyczyn, a nie koncentrowaniu się na leczeniu objawowym. Nakłania do użycia “plastra”.

Niewielkie inicjatywy zmierzające do osiągnięcia precyzyjnie określonego i stosunkowo skromnego celu spotkają się pewnie z ostrą krytyką; być może niektórzy kąśliwie nazwą je terapią za pomocą plastra opatrunkowego. Wbrew ich intencjom porównanie to nikomu nie przynosi ujmy. Plaster opatrunkowy jest bowiem tanim, wygodnym i naprawdę wszechstronnym środkiem na wiele rozmaitych problemów. (…)
Terapia za pomocą plastra opatrunkowego jest, prawdę powiedziawszy, najlepsza, ponieważ pozwala rozwiązać problem przy minimum wysiłku, czasu i pieniędzy. To, że w pierwszym odruchu zwykle ją odrzucamy, wynika z naszego przeświadczenia, że problemy należy rozwiązywać kompleksowo, że prawdziwie skuteczne są tylko działania na masową skalę, a zwycięży ten, kto zmierza do celu powoli, ale konsekwentnie. Kłopot polega na tym, że nie zawsze możemy działać na masową skalę. Czasami musimy wybrać dogodną drogę na skróty, zrobić coś niemal z niczego, i o tym właśnie mówi teoria punktu przełomowego.”

Malcom Gladwell, Punkt Przełomowy. O małych przyczynach wielkich zmian

Autor przytacza wiele napawających optymizmem przykładów użycia plastra. Jeden z nich szczególnie zapadł mi w pamięć.

Liczba ofiar morderstw w Nowym Jorku w latach 1950-2010

Nowy York, w którym wskaźniki przestępczości wystrzeliły w górę po 1960 roku, a liczba przypadków zabójstw wzrosła z poniżej 9000 tysięcy rocznie w 1960 roku, do 15 tysięcy rocznie w roku 1970, i 22 tysięcy w 1980 roku – zaczęła w 1990 roku gwałtownie spadać. Przecież przestępcy, którzy mogli czuć się bezkarnie przez ostatnie 20-30 lat, nie przestają nagle popełniać przestępstw, ot tak z natchnienia. W nagłym przypływie skruchy.

Dlaczego więc pomiędzy rokiem 1990 a 2000 wskaźnik popełnionych morderstw spadł aż o 10 tysięcy?

Impuls trzeci: Środowisko

Malcolm Gladwell udowadnia jak wielki wpływ na nasze zachowanie ma środowisko w którym się obracamy. Wystarczy, że jedna osoba przejdzie na czerwonym świetle aby złamanie przepisów przez nas samych wydawało się mniej niestosowne. W naszych biurach widzimy to codziennie, kiedy rano wchodzimy do wyszorowanej kuchni i wstawiamy kubek po kawie do zmywarki chcąc uszanować czystość i kiedy wracamy w porze obiadu rzucając talerz z resztkami jedzenia do zlewu uważając nagle, że to nie nasz problem. Wystarczy jeden mały impuls, jedna osoba, która da przykład “obniżenia standardów” żeby otaczający nas bałagan narastał lawinowo.

Małe zmiany mogą działać na naszą korzyść, i to jest właśnie szalenie inspirujące. Ta książka uczy jak spojrzeć na globalny, wydawałoby się beznadziejny problem, i z pomocą drobnych impulsów, wprowadzenia niewielkich zmian w środowisku z pomocą garstki osób o odpowiednich cechach charakteru, możemy dokonać zmiany, wpłynąć na destrukcyjne siły wokół nas i je opanować.


https://www.littletownshoes.com/2017/05/30/nowy-jork-w-latach-70-i-80/

https://www.bjs.gov/content/pub/pdf/htus8008.pdf